Inspiracją do naszej rozmowy jest najnowsza kolekcja Confashion, która swoją premierę miała podczas Polish Fashion Week NYC na Manhattanie, a dostępna jest już w Polsce. Do powstania kolekcji, główną inspiracją były prace Anny Pol – graficzki i malarki z Poznania. Jej kolaże ukazują to, co nieuchronnie przestaje istnieć – koralowce i topniejące lodowce, lub tworzą nowy świat syntetycznych, zgeometryzowanych roślin. Dzięki graficznej modyfikacji projektantki Kingi Król – przetworzeniu na printy i wykorzystaniu na ubraniach, kolaże wprowadzane są w nowy ekosystem – ulice miast.

Prezentowana w Nowym Jorku kolekcja Transform, to pochwała dla działania, dynamiki i ruchu, która mimo nostalgicznego nastroju jest bardzo nowoczesna i miejska. Ulice odzwierciedlają ekspresyjne, wielokolorowe printy. Jaskrawa fuksja i zimny błękit oraz czarno-białe desenie stanowią mocną bazę kolorystyczną kolekcji. Wykorzystane tkaniny oraz  kroje ubrań odpowiadają potrzebom mieszkanek miast. Królują tu wygodne w noszeniu bawełny i wiskozy. Koszule, haftowane szerokie spodnie, lekkie T-shirty i oversizowe sukienki. W kolekcji nie mogło zabraknąć charakterystycznych dla marki plis. Zwiewne spódnice i sukienki, w tym sezonie, zaprezentowane zostały zarówno w wersji midi jak i maxi. Zestawione ze sportowymi butami zyskują luz i codziennych charakter. Całość kolekcji dopełniają akcesoria. Kolaże-printy przeniesione zostały również na pojemne torby oraz ogromne, jedwabne chusty.

Redakcja: Moja przyjaciółka kupiła cudowną spódnicę…okazało się, że to Twój projekt. Super materiał,  świetne detale i kolory.  Co skłoniło Cię do założenia własnej marki modowej? Czym zajmowałaś się przed Confashion?

Kinga Król: Będę bardzo banalna jeżeli odpowiem, że potrzeba niezależności. Wcześniej pracowałam jako projektantka w jednej z dużych poznańskich firm odzieżowych. Na pewnym etapie uznałam, że aby dalej się rozwijać powinnam pracować pod własnym nazwiskiem i stworzyć własną markę. Początkowo miała być bardziej artystyczna, oparta na formie, która zaczyna żyć wtedy kiedy się ją założy. Okazało się to zbyt trudne dla klientek a jednocześnie w CONFASHION zawsze obecny był kolor. Marka w sposób naturalny ewaluowała w stronę koloru, stał się on bardzo mocny. Pojawiły się wzory nadruki i oczywiście plisowane spódnice, takie jaką kupiła Twoja przyjaciółka. Plisowanki stały się też czymś charakterystycznym dla CONFASHION. Projektując je wykorzystałam możliwości technologiczne, są one plisowane, drukowane cyfrowo a ich brzeg jest obcięty laserem.

R: Na stronie znajduję informację: w centrum świata marki zawsze stoi kobieta. To ona wprawia w ruch całą maszynę twórczą. Jest początkiem każdej kolekcji. Dawcą energii i źródłem pomysłu. Jak jest Twoim zdaniem kobieta w Polsce?

Kinga Król: Tak, to prawda ponieważ nic nie istnieje w próżni. Ubrania, które projektuję są dedykowane konkretnej osobie. Takiej która nie boi się założyć czegoś w czym będzie budziła zainteresowanie, co zwróci uwagę na nią samą. Tak to działa. Kobiety, które noszą CONFASHION otrzymują bardzo dużo komplementów. Staram się projektować rzeczy, które mają w sobie jakiś rys oryginalności. Dbam o to, aby wszystko było wymyślone. Zdecydowanie staram się tworzyć markę, która pozwoli kobiecie wyrazić swoją osobowość, ale która też będzie elegancka. Nawet jeśli ta elegancja jest przewrotna, trochę sportowa, zostawiająca też duże pole do interpretacji.

R: Twoja subiektywna opinia… najlepiej ubrana w Polsce kobieta to… Kogo chciałabyś ubrać…

Kinga Król: Anda Rotenberg, chciałabym bardzo abyśmy doczekali się w Polsce pani premier lub pani prezydent o tak  wyrazistym stylu. Wiem ze to sprzeczne z dresscodem, ale świat idzie do przodu, wiec czas wyjść poza garsonkę ( one niestety nie są najczęściej od Jil Sander- nie mam na myśli ceny ale styl ) i razem z garsonką poza stereotypowe myślenie. Ostatnio w Poznaniu w Starym Browarze zobaczyłam panią ok 70 lat ubraną w podobnym do stylu Andy Rotenberg, ale trochę mniej drapieżnym. Byłam tą Panią zachwycona i postanowiłam jej to powiedzieć. Musiałam zmienić język na angielski. Kogo chciałabyś ubrać…

Susie Bubble, uwielbiam jej bezpretensjonalność, swobodę i wyczucie stylu. Chciałabym też ubierać Brodkę, z tych samych powodów. ostatnio spodobała mi się Bovska. Chciałabym też widzieć swoje ubrania na przypadkowych osobach, którym robią zdjęcia fotografowie specjalizujący się w śledzeniu mody ulicznej.

con

R: Jak ubiera się Kinga Król.  Czego w Twojej szafie jest najwięcej? 

Kinga Król: W szafie najwięcej mam czerni. Oczywiście nosze swoje ubrania, najchętniej plisowanki i niektóre sukienki. Generalnie noszę sukienki. Uwielbiam ekstrawaganckie buty, choć już wyleczyłam się z kupowania butów ekstremalnych, których potem nie noszę. Noszę duże torby, ostatnio obsesyjnie drukowane torby CONFASHION. Zdarza mi się łączyć 3 a nawet 4 printy w jednym zestawie, bo na przykład nie chce mi się zmienić torby na jednokolorową i mam drukowane sportowe buty. Odkryłam, że to fajna zabawa. Lubię kolorowe rajstopy, czasami noszę dziwne wzorzyste rajstopy, ale zawsze tak, żeby moje nogi wyglądały dobrze. Noszę tez dużą biżuterię, mam słabość do Orskiej i Oli Przybysz ( zrobiło się lokalnie ) bardzo rzadko noszę spodnie, kiedy ubieram  dżinsy czuję jakbym znikała. Ostatnio Hanka Podraza, nawiasem mówiąc ją też mogłabym ubrać, choć ona robi to świetnie sama. kostiumoktośtam jak siebie nazywa umieściła swoje zdjęcie w tishircie  i wąskich dżinsach, dodała komentarz „Przebrałam się za człowieka” To zdanie fantastycznie określa potrzebę przynależności do grupy przez styl ubierania się. Hanka to artystka wizualna, której medium jest ubranie. Kontestuje modę przez jej tworzenie. Nie zdziwię się kiedy Vetements zaproponują jej współpracę.

R: Z Co w tym roku wyrzucamy z szafy?

Kinga Król: Nie wiem, bo nie wiem co jest w tych szafach. Może te zwykle rzeczy które nas definiują w inny sposób niż byśmy chcieli. Ja bym wyrzuciła najchętniej wszystko co za słodkie, zbyt infantylne. Wszystko co osłabia kobietę i stwarza z niej laleczkę, która mówi „bez ciebie misiu sobie nie poradzę, jestem taka biedniutka, niezaradna… ” uważam ze taki styl działa na niekorzyść kobiet. Niestety dużo kobiet nawet niezależnych komunikuje się z otoczeniem przez zbyt infantylny styl. Wyrzuciłabym tez z szaf mnóstwa kobiet za małe rzeczy, które są noszone bo się w nie mieszczę, to nie wygląda dobrze i wcale nie wyszczupla, wręcz przeciwnie.

R: Must have w sezonie wiosna/ lato 2017 według Kingi Król to…. 

Kinga Król: To oczywiście nasze drukowane plisowanki. Kosmiczne sandały na platformie takie w stylu Marni lub MGSM.

R: Czy Twój dom/ mieszkanie jest tak kolorowe jak Twoje projekty?

Kinga Król: Mieszkam z architektem, wiec chyba jako jedna z niewielu kobiet nie zajmowałam się wymyśleniem mieszkania. Mieszkanie jest białe, z wielkimi oknami połaciowymi, z których mamy widok na dolinę Warty. Mamy w nim trochę sztuki ( grafiki, fotografie ) i rzeźby przywiezione z podróży. Największa z nich to drewniana głowa Buddy przywieziona z Hong Kongu, od której zaczęła się kolekcja przywiezionych figurek. Zastanawialiśmy się nad wprowadzeniem mocnego koloru do wnętrza, ale okazało się, że nie jest to proste, by kolor nie był inwazyjny. Ubrania możesz zmieniać codziennie, możesz je kreatywnie łączyć. Z mieszkaniem jest trochę inaczej, z tym kolorem i jego energię mieszka się przez cały czas, wiec jest to poważna bardzo decyzja.

R: Twój największy sukces to…, a co przed Tobą?

Kinga Król: Stworzenie rozpoznawalnej marki i szczęśliwe klientki, których na szczęście przybywa. Największe sukcesy oczywiście przede mną. Ale to na inną opowieść, kiedy już się pojawią.

R: Kinga Król za 5, 10 i 15 lat?

Kinga Król: Kolaboracje twórcze z artystami, teraz przy tej kolekcji pracowałam z Anną Pol utalentowaną graficzką i malarką. Było to fantastyczne doświadczenie. Oczywiście chciałabym, aby CONFASHION było rozpoznawalną na świecie marką, wiec dużo jest jeszcze pracy. Prywatnie chciałabym więcej podróżować. Być może wydawać kiedyś awangardowe pismo o modzie i sztuce.