„Mama w wielkim mieście” to nazwa nowo powstałego bloga Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr. 
Dla kogo powstał, co jest jej największym sukcesem i jak to jest być żoną aktora Macieja Stuhra – przeczytacie tylko u nas. Ta śliczna, piekielnie zdolna, przemiła i błyskotliwa dziewczyna jeszcze Was wszystkich zadziwi 🙂 
Kasiu –  dlaczego chcesz zostać blogerką? Wydałaś wiele książek bestsellerów – czy to nie wystarczy ?
Wydaję książki, owszem, ale to zupełnie co innego. Zaczęłam dostawać coraz więcej pytań na facebooku i instagramie, dotyczą one przepisów, ale również tego jak radzę sobie z niektórymi problemami, przed którymi staje mama. Pomyślałam więc, że może warto nieco uporządkować te odpowiedzi, przepisy i dodać trochę opowieści. Poza tym blog zawsze jest lepszą mobilizacją do zapisywania najważniejszych wspomnień związanych z rosnącymi dziećmi – nie oszukujmy się, zeszycik w którym notowałam takie historie gdy Stasiek był mały przykrył kurz i sterta książek! Miło jest wracać do tego po jakimś czasie.
Dla kogo jest Twój blog i jakie treści tam znajdziemy ?
Sądzę, że zainteresuje on przede wszystkim osoby, które mają podobne do mojego podejście do jedzenia, wychowywania dzieci i w ogóle do życia. Jestem mamą w mieście, ale bliżej mi chyba do natury! Mam też nadzieję, ze blog będzie również motywacją dla mnie do uporządkowania prostych przepisów, które serwuję w naszej domowej kuchni.
Widuje Cię często w mediach – radio, telewizja , prowadzisz warsztaty kulinarne – Twoja kariera nabiera rozpędu. Gdzie widzisz siebie za 5, 10 i 15 lat ?
Hahaha nie mam pojęcia! Jestem taka szczęśliwa w miejscu, w którym teraz jestem…. chociaż lubię zmiany, więc naprawdę nie mam pojęcia! W życiu mam ogromne szczęście, spotykam cudownych ludzi i dostaję wspaniałe propozycje, które zazwyczaj przychodzą w idealnym momencie. Mam nadzieję, że dobra passa będzie trwać dalej! Bardzo chciałabym zwiększać świadomość polskich rodziców i dzieci dotyczącą jedzenia. To chyba kierunek, w którym chcę podążać. A co z tego wyjdzie…? Zobaczymy za 5, 10, 15 lat! 🙂
Jesteś żoną chyba najpopularniejszego młodego aktora w tym kraju. Czy trudno jest żyć na co dzień z kimś tak popularnym ? 
Szczerze mówiąc popularność Maćka jest jedną z jego największych wad 🙂 Ale ma on również ogrom zalet, które to rekompensują! Staramy się żyć normalnie. Maciek osiągnął ogromny sukces, dzięki talentowi, ale też temu, że jest najbardziej pracowitym człowiekiem jakiego znam (no, może na równi z moim tatą i z jego tatą). Swoją drogą dopiero to sobie uświadomiłam – to chyba bardzo ważna dla mnie cecha u mężczyzn! To, jaki on jest dla partnerki jest trudne. Nie możesz sobie odpuścić – przynajmniej ja nie umiem – mając obok kogoś, kto cały czas pracuje albo robi coś „pożytecznego”.  Nie ma tracenia czasu. Ja też w związku z tym cały coś robię. Ale to wspaniałe!
Jesteś dobrą matką i żoną?
Och, to absolutnie nie do mnie pytanie! Sygnały które odbieram, mogą wskazywać na to, że moi Synowie i Mąż są ze mną szczęśliwi, ale …. daruj mi proszę to pytanie.
Opowiedz nam jak się poznaliście z Maćkiem ? To była romantyczna historia i miłość od pierwszego wejrzenia  ?
Poznaliśmy się ponad 10 lat temu w teatrze Polonia gdzie ja byłam bileterką, a Maciek grał w Boskiej. Nie mam pojęcia jak się to uchowało, ale mam gdzieś wycinek z gazety, gdy na jednej stronie są zdjęcia, na których jesteśmy oboje. Potem nasze drogi skrzyżowały się ponownie w Nowym Teatrze. Na pewno nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Szczerze mówiąc, nie lubiłam Maćka na początku. Potem zaczęliśmy rozmawiać – jak to znajomi w pracy. Pamiętam taki moment, po ponad pół roku mojej pracy w Teatrze, gdy Maćkowi rozpadało się małżeństwo, a ja miałam poważne wątpliwości co do mojego związku…W trakcie spektaklu Maciek miał blisko godzinę, gdy nie był na scenie, ja wtedy też miałam trochę czasu. Rozmawialiśmy o tym, czy można w ogóle być z kimś i mieć z tego pełnię satysfakcji, zamiast serię kompromisów i nagle pomyślałam, że jak Maciek nie wygłupia się, nie zgrywa i nie udaje, to nawet jest całkiem fajny.
Które z Twoich osiągnięć jest dla Ciebie źródłem największej satysfakcji ?
Dzieci. Bo to codzienna satysfakcja. Z przyjaciółką śmiejemy się czasem cytując wierszyk Danuty Wawiłow:
 „Chwaliła świnka 
swojego synka:
-Jaki milutki!

-Jaki śliczniutki!

Różowe uszki!

Króciutkie nóżki!

Wesoła minka!

Bura szczecinka!

A jaki ryjek! A jaki brzuszek! Ach, mój brudasek!

Ach, mój świntuszek!”

Mamy tak mają. Nasze dzieci najpiękniej jedzą, najśliczniej mówią, robią zachwycające rysunki, najsmaczniejsze kanapeczki, a jak śpią, to …. można je zjeść – nawet jak mają 6 lat i długie chude nogi którymi kopią w nocy, gdy o 4 przyjdą do maminego łóżka… 🙂
Twoje 5 rzeczy które zawsze masz w szafie, samochodzie i torebce ?
Bezbarwna pomadka do ust, krem do rąk, przekąska dla dzieci i jakieś ich zabawki – rycerze, kredki, grzechotki. Teraz doszły do tego jeszcze smakołyki dla psa.
Kasiu – zdradź nam 5 Twoich porad na temat gotowania które mogą zmienić nasze życie na lepsze ? 
1. Gotuj samodzielnie, wybierając produkty sezonowe – te, które aktualnie są najświeższe, najsmaczniejsze, najbardziej wartościowe i najtańsze.
2. Przygotowuj większe porcje i dziel je na kilka mniejszych, które potem możesz zamrozić albo zostawić w lodowce na kilka dni.
3. Nie rób zakupów „na głodno”, idź do sklepu z listą. Jeżeli masz w domu czekoladę dla gości – nie oszukujmy się – zjesz ją i tak.
4. Jedz dobre, wartościowe produkty a nie coś „podobnego”. Czekoladę z wysoką zawartością kakao, chleb z mąki razowej a nie dmuchane bułki, jogurty naturalne z owocami – a nie słodzone produkty z mlekiem w proszku, aromatami i barwnikami.
5. Jeżeli już masz ochotę na coś mnij zdrowego, to nie odmawiaj sobie tego, bo stanie się to Twoją obsesją. Weź tylko maleńką porcję, którą możesz celebrować i cieszyć się nią.