Karolina Szostak i Marta Kordyl – dwie blondynki, które dzięki kreatywności i przyjaźni odniosły sukces. Zapraszamy do lektury wywiadu z Karoliną Szostak o przyjaźni, sukcesie i odchudzaniu. Bo w kobiecej przyjaźni jest siła !

Karolina Szostak o Marcie Kordyl: „Poznałyśmy się z Martą kilka lat temu i z tej przyjaźni powstało wiele ciekawych projektów. Wymyślałyśmy je między jedną kawą i platkami a drugą i wspólnymi zakupami. Zdecydowanie można powiedzieć, że nasza znajomość od samego początku była bardzo płodna. Poza licznymi wywiadami, które zrobiła ze mną Marta do różnych gazet, powstał pomysł na napisanie wspólnej książki. Zrobiłyśmy to, choć ja na początku nie wierzyłam, że to się uda. „Moja spektakularna metamorfoza” okazała się takim sukcesem, że mój szef z Polsat Sport postanowił zrobić na jej podstawie program: „Po zdrowie z Martą i Karoliną”. Oprócz tego mamy własne warsztaty motywacyjne. Jeździmy z Martą po Polsce i opowiadamy kobietom, jak zmienić swoje życie, oczywiście wszystko na moim przykładzie. W końcu w półtora roku schudłam 30 kg, więc wiem co mówię. Jakie plany na przyszłość? Mnóstwo, w końcu nadal z Martą przyjaźnimy się, umawiamy się na plotki i między kawami realizujemy nasze pomysły. Bo przecież nikt nie wie, co tak naprawdę siedzi w głowach dwóch blondynek.”

Redakcja: Karolina poznałyśmy się niedawno. Oczywiście śledziłyśmy portale mówiące o Twojej metamorfozie, jednak spotkałyśmy się jakiś czas temu i miałyśmy okazję porozmawiać Wyglądasz wspaniale. Jesteś na językach wielu portali, kolorowych gazet. Jak się z tym czujesz?

Karolina Szostak: Ogólnie bardzo dobrze. Najczęściej słyszę na swój temat dobre opinię. Dziennikarze nadal nie mogą uwierzyć w to, jak wyglądam teraz i że udało mi się tyle schudnąć. A, że czasami dopatrują się anoreksji w moje metamorfozie, to już inna sprawa. Jestem ze środowiska i wiem, że skandale klikają się najlepiej. A skoro Szostak nie jest w ciąży, nie spotyka się z milionerem, nie straciła pracy, nie ma efektu jojo, to może anoreksja…Ale ogólnie mam teraz bardzo fajny moment w swoim życiu i mam nadzieję, że będzie on trwał jak najdłużej.

Karolina Szostak i Marta Kordyl

Wszyscy pytają w wywiadach o Twoją metamorfozę. Chyba zostało już powiedziane i napisane bardzo dużo. Jednak nie możemy w tym wywiadzie pominąć tego tematu i my. Decyzja o wdrożeniu diety była spowodowana rozpoznaniem u Ciebie choroby hashimoto. Musiałaś się całkowicie wyrzec dotychczasowego stylu życia, co było najtrudniejsze? Jak wyglądał Twój codzienny dzień walki o siebie?

Karolina Szostak: Tak naprawdę nie wiem dokładnie, co było tym punktem zapalnym, czy „Taniec z gwiazdami” i to, że chciałam zmieścić się w trochę mniejsze sukienki, czy moje problemy z tarczycą, czy to, że po 35 urodzinach zaczęłam zauważać, że moja przemiana materii przerażajaco zwolniła. Nie wiem, po prostu stało się to i już. Przyznam się, że zaczynając post dr Dąbrowskiej, nie sądziłam, że uda mi się go przetrwać i że on w ogóle na mnie zadziała. Bo skoro mnóstwo diet wcześniej nie przynosiło zadowalających efektów, to dlaczego teraz ma być inaczej. Ale moja koleżanka Kasia właścicielka firmy cateringowej „Przełom w odżywianiu” podstawiła mi pod nos swoje pudełka z postem Dąbrowskiej i powiedziała, że teraz albo nigdy. Najciężej było oczywiście zacząć, a potem od razu po poście nie rzucić się na jedzenie. Nie było łatwo, ale udało się i pierwszy raz w życiu czuję, że naprawdę zmieniłam swoje żywieniowe nawyki i teraz rozumiem, o co chodzi w zdrowym odżywianiu.

Karolina Szostak

Czy jest pytanie, którego w licznych wywiadach nikt Ci nie zadał, a na które czekałaś?

Karolina Szostak: Wciąż czekam na takie pytanie: . Karolino promieniejesz – gratulujemy! To będzie chłopiec czy dziewczynka? Hahaha ale jeszcze trochę na takie pytanie będę musiała poczekać. No i obiecałam mamie, ze w wywiadach nie będę mówiła o dziecku, więc już nic nie mówię.

Napisałaś książkę „Moja spektakularna metamorfoza”, zaraz powstanie kolejna książka, a teraz prowadzisz program „Po zdrowie z Martą i Karoliną”. Skąd pomysł na ten format i tematy do niego?

Karolina Szostak: Książka to był Marty pomysł i zdecydowanie mogę powiedzieć, że to ona mnie w to wrobiła. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie i jak to ona prosto z mostu powiedziała : Karolina napiszemy razem książkę o Twojej metamorfozie i wiesz co, to będzie hit.

Była taka przekonywująca, że jak dziecko dałam się namówić w kwadrans. Druga książka to pomysł naszej wydawczyni Igi Rembiszewskiej, która powiedziała, że skoro pierwsza książka została bestsellerem, to trzeba pisać drugą. A że wszyscy ciągle pytają się, czy nie boję się efektu jojo, więc temat był. Za to program urodził się w głowie mojego szefa sportu w Polsacie pana Mariana Kmity, któremu spodobała się nasza książka, sam wcześniej był na poście dr Dąbrowskiej i postanowił na jej podstawie zrobić program.

Karolina Szostak

Działacie z Martą wspólnie przy tym formacie, jak się poznałyście?

Karolina Szostak: Poznałyśmy się pięć lat temu, typowo – przez internet. To znaczy Marta pracowała wtedy w internecie i dostała zlecenie, żeby zrobić ze mną wywiad. Od razu miedzy nami zaiskrzyło. A potem wszystko potoczyło się ekspresowo. Zanim się zorientowałyśmy, przejechałyśmy całą Polskę z książką i warsztatami i nadal nie możemy uwierzyć, że wytrzymuje ze sobą, bo łączy nas tylko to, że obie nie jemy nabiału.

Jaka jest Karolina Szostak jako przyjaciółka? W przyjaźni bliżej jest Ci do mężczyzn, czy kobiet?

Karolina Szostak: A to trzeba Martę zapytać, ale ona często mówi, że jestem uparta jak chłop i wymagająca jak baba, więc chyba łatwo ze mną nie jest hahaha 😉

Karolina Szostak i Marta Kordyl

Karolina Szostak prywatnie. Jak się relaksujesz, spędzasz wolny czas? Dbasz o siebie, ćwiczysz. Jesteś w ruchu, co robisz po pracy?

Karolina Szostak: Relaksuję się dość typową. Kiedy jestem bardzo zmęczona idę do kina. Uwielbiam wtedy siedzieć w ciemnej sali kinowej i gapić się na ekran. W domu poza sportem i wydarzeniami nie oglądam w ogóle telewizji, dlatego w kinie jestem często. Zawsze mam prawie cały repertuar połknięty. Czasami chodzę nawet na filmy, które mnie nie interesują, ale samo kino i sala sala kinowo działa na mnie jak tajski masaż. Często też spotykam się z przyjaciółmi. Sport raczej mnie nie relaksuję, ale wprowadziłam go do swojego życia jak brukselkę i zakwas z buraka. Mam swojego osobistego trenera Kubę Kucnera, z którym walczymy o kształtne pośladki i jędrne ciało.

Osoby publiczne mają do czynienia z hejtem i w różny sposób starają się z nim walczyć. Co odpowiedziałabyś osobom, które Ciebie hejtują?

Karolina Szostak: Nic, nauczyłam się nie komentować hejtu.

Obserwujemy Twój instagram, dużo podróżujesz, jakie masz plany wakacyjne?

Karolina Szostak: Wróciłam już z wakacji. Byłam trzy tygodnie u przyjaciółki w Hiszpanii i przeżyłam tam fantastyczne chwile. Teraz czas na pracę i nowe wyzwania.

Torebka Karoliny Szostak. Co w niej znajdziemy?

Karolina Szostak: Dziada z babą…. hahaha. W moje torebce jest absolutnie wszystko, bo nie lubię być zaskakiwana.

Twoje triki żeby wyglądać pięknie każdego dnia?

Karolina Szostak: Staram się wysypiać i dbać o siebie na tyle, na ile mi czas pozwala. W torebce mam zawsze korektor pod oczy i czerwoną lub różową pomadkę żeby dodać twarzy świeżości. Podobno to działa.

Rada Karoliny Szostak dla naszych czytelniczek?

Karolina Szostak: Droga Czytelniczko, nie bój się tego, że ktoś Cię będzie oceniał, wskazywał palcem. Rób swoje. A wtedy zawsze Twój bilans będzie dodatni. I dbaj o pośladki, bo kiedy wszystkich prześcigniesz, to tylko widok na Twój zadek im zostanie.

Karolina Szostak i Marta Kordyl