Projekt maTata powstał niedawno. Kto za nim stoi? Maciej Lisewski- właściciel agencji modelek New Age Models, sam przez wiele lat pracował jako model. W 2010 roku był jurorem programu „Supermodelki”, który przecierał szlaki hitowemu „Top Model”.

MaTata to projekt, o którym lada dzień będzie głośno. Maciej wykreował wiele znanych modelek. Obecnie najważniejsze dla niego jest wychowywanie córek Madzi i Małgosi. To dla nich stał się maTatą. Trochę mamą trochę tatą.

maTata projekt www.matatasingledad.pl

maTata projekt www.matatasingledad.pl

Redakcja: Miesiąc temu wystartował projekt www.mamatasingledad.pl. Rzeczywiście chyba nie ma drugiego takiego bloga, co decyduje w pierwszej kolejności o jego wyjątkowości?

Maciej Lisowski: Przede wszystkim nie jest to strona o trudach i troskach samotnego rodzica tylko radosnej kolorowej przygodzie i największej miłości w moim życiu. I tym chcę się podzielić. W zwiazku z pracą w tzw. show bussinessie uważam, że mam wyczucie i potrafię wyselekcjonować piękne zdjęcia. Estetyka jest dla mnie kluczowa. Tym się kieruję przy kreowaniu Mataty. Dla mnie ważne jest jak podaję na talerzu przykładowo jajecznicę,  posiłek musi wyglądać pięknie tak aby chciało się go zjeść oczami. To bardzo ważne, estetyka podawania posiłku, a przy okazji budowanie w świadomości dzieci zdrowego odżywiania się w ramach zdrowego rozsądku. Generalnie wyznaje zasadę, że w życiu przede wszystkim ma być wesoło.

maTata projekt www.matatasingledad.pl

maTata projekt www.matatasingledad.pl

 

Redakcja: Jakie było Twoje dzieciństwo. Na zdjęciach często pokazujesz rodziców. Domyślam się, że pomagają w opiece nad córkami i macie rewelacyjny kontakt.

 Maciej Lisewski: Jestem jedynakiem, w związku z tym moja fantazja, po przez spędzanie więcej czasu samemu ze sobą w odróżnieniu od kolegów posiadających rodzeństwo, jest troszeczkę bardziej rozwinięta, przynajmniej tak mi się wydaje. Mam w sobie dużo odwagi i odpowiedzialności jak i od najmłodszych lat samodzielności. Rodziców mam wspaniałych , poznali się w wieku 13 lat i do dzisiaj chodzą za rączkę jak zakochane gołąbki. Wychowałem się w domu pełnym miłości ale też niezwykłym, mój Tato np. wpadł we wczesnych latach 80-tych na pomysł kupienia mi tygrysa- ale o tym opowiem kiedy indziej. Generalnie było zawsze wesoło. 

 Zobaczcie trailer projektu maTata

Redakcja: Strona matatasingledad.pl jest kolorowa, dynamiczna, jak cała Wasza trójka. Świetnie się Was ogląda. Co było celem powstania projektu? Zapytam szczerze, po co Tobie to? 

Maciej Lisowski: Tak jak powiedziałem, uznałem, że fajnie było by pokazać tak zwariowanego pozytywnie tatę z jego roześmianymi córkami. Mamy w mediach tyle zła i przemocy, a ja pokazuje coś pozytywnego, a przede wszystkim prawdziwego. Chciałbym pokazać ludziom, że trzeba być odważnym i spełniać swoje marzenia. Jestem dowodem na to , że samodzielne rodzicielstwo nie musi być wcale tak cięzkie jakby  się mogło wydawać. Zresztą sama Audrey Hepburn jako ambasador UNICEF powiedziała, że dziecku do szczęścia wystarczy tylko i aż jedna osoba, której będzie mogło zaufać, powierzyć swoje troski i mieć pewność, że jest kochane i bezpieczne. Ja wiem, że daję to moim dziewczynkom. 

Redakcja: Jesteś wulkanem energii. Przyjąłeś nasze zaproszenie na warsztaty kulinarne i świetnie się tam bawiłeś, pokazałeś dystans do siebie. Domyślam się, że nie poprzestaniesz tylko na stronie, pokazaleś mi trailer pewnego filmu.. Czy możemy już zdradzić szczegóły?

Maciej Lisowski: Nie potrafie robić rzeczy na pół gwizdka, po założeniu konta na instagramie jako matata_singledad, przyszedł mi pomysł portalo-bloga. Chwile później stwierdziłem a dlaczego by tego nie filmować. Spodziewając się takiego obrotu sprawy, zgodnie z zasadą z grubej rury, rodzinna produkcja  przerodziła się w profesjonalną produkcje telewizyjną.  Finalnie zoragnizowałem ekipe filmowa i powstał pilotowy odcinek serialu reality show Matata- Samodzielny Ojciec.:)

Maciej Lisewski z córkami

Maciej Lisewski z córkami

Redakcja: Na czym, na kim wzorowałeś się uruchamiając projekt matatasingledad.pl. Pamiętasz moment, w którym wpadłeś na ten pomysł?

Maciej Lisowski: Najważniejsze dla mnie było to aby nie był to następny kalendarzowy blog, stąd układ graficzny idący bardziej w kierunku portalu. Nie wzorowałem się na nikim , najzwyczajniej poszedłem za swoją intuicją. Sam pomysł narodził się w podczas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia kiedy okazało się,że dziewczyny są bardzo zaangażowane w pieczenie ciast i szykowanie potraw świątecznych ,a rozmowy które mają miejsce w tych sytuacjach są nie do powtórzenia. Nie pozostało mi więc nic innego jak ruszenie z pomysłem Matata.  

córki Maciej Lisewskiego Madzia i Małgosia

córki Maciej Lisewskiego Madzia i Małgosia

Redakcja: Jak wygląda Twój dzień z dziewczynkami? Ile czasu dziennie poświęcasz pracy?

Maciej Lisowski: Nasz dzień to taki dzień świstaka. Codziennie zaczyna się przedszkole o 9 rano, ja o 10 zaczynam pracę w agencji modelek i odbieram Madzię i Gosię przed godziną 17.00. Weekendy mamy całe dla siebie. W związku z tym, że mieszkamy na wspaniałej Saskiej Kępie, to prowadzimy trochę street life. Dziewczyny znają chyba wszystkich , od Pani Madzi z warzywnika po kelnerów i kucharzy z pobliskich restauracji. Są bardzo otwarte, niestety trochę rozkrzyczane, taka trochę włoska rodzina. Bardzo lubimy jeździć razem na hulajnogach, śpiewanie w samochodzie też jest na porządku dziennym. Zresztą niebawem będzie można nas  podglądać w serialu Matata.

Redakcja: Dokończ proszę zdanie: Moje córki za 5 lat, 10 i 15 lat.

Maciej Lisowski: Za 5 lat wydaje mi się, że będzie podobnie, tylko dyskusje będą głębsze. Za 10 lat? Hm…. no tu się najprawdopodobniej pozmienia w związku z wybuchami na słońcu które przechodzą nastolatki. Zwyczajnie jedynym pocieszeniem jest to, że każdy z tego wyrasta, ja mam jeszcze dodatkowe, przepuściłem przez palce setki modelek w wieku dojrzewania i jestem bardzo mocno zahartowany w temacie. Ponownie przywołam zasadę, że jestem tu i teraz. Dalej w przyszłość nie będę wybiegać, ważne aby dziewczyny wyrosły na mądre , sprawiedliwe i pełne empatii kobiety. 

Redakcja: Najtrudniejszy i najbardziej wzruszający moment w Waszym życiu?

Maciej Lisowski: Szczerze to najtrudniejszy był okres od roku do 2,5. Momentami myślałem, że oszaleje. Madzia i Gosia są bardzo żywymi dziećmi a we wspomnianym okresie jak wiadomo dzieci mogą już wiele a rozumek jest mały. Musiałem mieć oczy w okół głowy. Nie powiem, że było łatwo. Najbardziej wzruszający dla mnie jest to, że jak odbieram dziewczyny z przedszkola to biegną do mnie z okrzykiem Tata i witają jakby mnie co najmniej nie widziały tydzień. Bezcenne.