Zdrowe produkty, do których przekonują nas media nie zawsze mają takie właściwości jakie powinny mieć. Telewizja i prasa przekonują nas, że żyć bez nich nie możemy. Że jeśli chcemy być nowocześni, zdrowi i zasiąść na Olimpie młodości, to koniecznie powinniśmy wypróbować te topowe produkty.

Zdrowe produkty, które możesz sobie darować

Gdy tymczasem szybko okazuje się, że nasze hity mają tylko dobry marketing. Bo niesmaczne, bo ubogie w wartości odżywcze, bo mają swoje lepsze i tańsze polskie odpowiedniki. Zanim więc kupisz, pomyśl.

Olej kokosowy

Przekonuje się nas, że oleju kokosowego można używać do… smarowania pieczywa. Bywa więc alternatywą dla masła, margaryny czy smalcu. Ma też zastosowanie w kosmetyce. W sztuce kulinarnej znany jest jako substancja wspomagająca odchudzanie i regulująca metabolizm. Połowę składu oleju kokosowego stanowi kwas laurynowy, który pozytywnie wpływa na odporność.

Istnieje też olej kokosowy w wersji vergine – w czystej, pierwotnej postaci. Wszystko pięknie, póki stosujemy go na zimno. Gorzej, gdy spróbujemy użyć go do smażenia (uwaga, pryska!) lub do pieczenia. W tym ostatnim wypadku szybko okazuje się, że produkt ma tendencje migracyjne, a więc powoduje tłuste wykwity na ciastach i ciasteczkach. W zamian lepiej użyć starego, dobrego oleju rzepakowego, bo i nasz polski, i ładniej pachnie, i kolor ma złoty, prawda?

Zobacz: Niezbędne kobiece aplikacje na telefon

Nasiona chia

Z powodzeniem dadzą się zastąpić siemieniem lnianym. To znakomite źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, których znajdziemy tu znacznie więcej niż w popularnym odpowiedniku. Poza wszystkim siemię lniane obniża poziom trójglicerydów we krwi oraz cholesterol.

Zawiera też sporo dobroczynnego błonnika, który – jak dobrze wiemy – doskonale odżywia, nasyca i poprawia perystaltykę jelit, a więc sprzyja szczupłej sylwetce. Nasiona lnu obniżają poziom cukru we krwi, są więc wysoce wskazane przy cukrzycy. Łagodzą też ból gardła i dolegliwości wywołane przez refluks przełyku. A popularny superfoods dodawany w drogich restauracjach do deserów? Hm… Ma tylko dobry PR :))).

Czarna sól Kala Namak

Pochodzi z kuchni hinduskiej. Kupują ja przede wszystkim weganie oraz ci, którzy lubują się w nowinkach kulinarnych. Sól, mimo swojej nazwy, nie jest czarna, a raczej różowa lub fioletowa, zawiera bowiem związki siarki, które mają wpływ na jej barwę.

Podobno sól Kala Namak ma właściwości detoksykacyjne i korzystnie wpływa na skórę. Łagodzi też zapalenie błony śluzowej żołądka. Z czym więc mamy problem? Otóż czarna sól Kala Namak ze względu na dużą zawartość siarki ma silny, jajeczny zapach, który nie znika nawet podczas termicznej obróbki potraw. Tak, wiemy że ekstrawagancka, ale czy naprawdę chcecie, aby wasze potrawy odstręczały aromatem?

Sok z rokitnika

To nasz polski superfoods – skupia w sobie najwięcej wartości odżywczych z wszelkich roślin rosnących w naszym klimacie. Zawiera dziesięć razy więcej witaminy C niż pomarańcze, cztery razy więcej witaminy E niż pestki słonecznika, trzy razy więcej witaminy A niż marchewka i wreszcie silne antyoksydanty.

Sok z rokitnika jednakże nie należy do przysmaków. Jest bardzo cierpki i kwaśny. Trudno go więc wypić w samodzielnej postaci. Upartym proponujemy pomieszać go w koktajlach z innymi sokami lub osłodzić naturalną stevią.

zdrowe produkty

Fot. Azalinka Pixabay.com

Xylitol

Podobno xylitol krzepi :). Ma też mniej kalorii (bo zaledwie 40 procent) z tego, co cukier z buraka ćwikłowego. Łagodzi refluks przełyku i wszelkie problemy gastryczne, nie psuje zębów i kości. Ale… No właśnie! Na opakowaniu tego popularnego cukru z kory brzozy jest napisane, ze nie należy używać go zbyt dużo. I nie chodzi tutaj o jego wysoka cenę. Spożywany w nadmiarze powoduje biegunki i bardzo obciąża wątrobę.

Sami musimy zdecydować czy prezentowane „zdrowe produkty” są nam niezbędne.